Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine*Jadwiga Dackiewicz

Władza bajek

Do Pana de Barillon

Czy wasza ekscelencja byłaby gotowa

Zezwolić, abym proste słowa

Bajki tej lekkodusznej złożył w darze?

Gdyby też czasem, zbyt śmiała,

Z wysoka ton przybierała,

Czy ci się zuchwałą nie okaże?

Więcej masz, ekscelencjo, na głowie

Nizli kłopoty sowie,

Sprawy lwa czy pantarki,

Czytając te wiersze - nie czytając,

Spraw, niech nam losy nie rzucają

Całej Europy na barki.

Choć pojmuję, że z wielu stron świata

Suną ku nam wrogowie,

Że król Anglii nie kocha króla Francji jak brata

Tego nie mieszczę w mej głowie.

Czyż nie czas Ludwikowi dać chwilę wytchnienia?

Jakiż inny Herkules nie czułby znużenia

Pokonując tę hydrę? Trzebaż, by na nowo

Walczył z coraz inną jej głową?

Jeśli twoja, panie, eksperiencja,

Zręczność i elokwencja,

Zdoła serca ucieszyć, odwrócić wyroki złych czasów,

Sto baranów dajęć w ofierze i rzeknę śmiele,

Że to niezmiernie wiele

Jak na mieszkańca Parnasu.

A teraz uczyń łaskę dla bajarza,

Przyjmij wiersz, którym cię obdarza

I sławi.

Lecz dość o tym. Wiem: nie jesteś rad,

Kiedy pochlebia ci świat,

Gdyż wraz ze światem czyni to i zawiść.

Niegdyś w Atenach, gdzie lud mieszkał wartogłowy,

Pewien mówca, widząc, że Grecji cios zagraża,

Wbiegł na trybunę i płomiennymi słowy

Los ojczyzny w serca ludu wrażał.

Gromko o pospólnym ocaleniu prawił,

Ale go nie słuchano; wtedy retoryką

Uczoną począł szaty drzeć nad republiką.

Cytował wielkich przodków, kamień by poruszył,

Lecz Ateńczyków nie wzruszył.

Słowo z wiatrem het leci.

Te pustogłowe stwory, bezmyślne, roztargnione,

Patrzyły w stronę,

Gdzie bawiła się gromadka dzieci.

Mówca więdz widząc, że poprzednia mowa zła,

Rzecze: "Pewnego dnia

Ceres z węgorzem i jaskółką podróż czekała daleka,

Wyruszyli, patrzą: rzeka.

Węgorz ją przepłynął, jaskółka przefrunęła bez trudu."

"Cóż uczyniła Ceres?" - zabrzmiał okrzyk ludu.

"Ceres? Chwycił ją zaraz gniew, nagły i srogi

Przeciw wam! "Grecji los zagraża srogi,

Wy, jedni pośród Greków, obojętni - prawi -

Patrzcie, jak dzieciarnia się bawi!

Lecz nie patrzycie końca! - zakrzyknie bogini -

Czemu nie zapytacie, co Filip uczynił?"

Ludu gromada, wyrzutem strapiona,

Opowieścią zbudzona,

Jak w tęczę, w słuch zamienić się skora,

Patrzy na oratora.

Jego zdziałały to słowa.

I my, jak Ateńczycy, niezbyt myślimy dorośle,

Gdyby mi teraz opowiedział kto bajkę o ośle,

Byłbym go ucałował.

Stary jest świat - tak mówią - wiem, lecz i to wiem przecie,

Że trza go zabawiać jak dziecię.

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec