Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine*Władysław Noskowski

Wieśniak znad Dunaju

Nie sądz ludzi po minie. Rada to nie nowa -

Kiedyś bajką o myszce stwierdziłem te słowa.

A to przykład drugi, nie baśń, prawda szczera,

Treść jej oraz rysopis mego bohatera

Znajdziecie w pismach Marka Aureliusza.

Żył nad Dunajem wieśniak, dobra dusza,

Ogorzały, włochaty, brodaty, kosmaty,

Nawet nieco zezowaty;

Wargi miał grube, nos krzywy,

Słowem, niedzwiadek prawdziwy.

Na barkach skóra, na nogach sandały.

Na biodrach pas z sitowia - oto ubiór cały.

W owym to czasie Senat dumnej Romy,

Zaborczy, chciwy, łakomy,

We wszystkie świata ówczesnego strony

Na łup wyprawiał legiony.

I w każdy kątek ujarzmionej ziemi

Sięgał dłońmi drapieżnemi.

Ów wieśniak, z naddunajskich siół wysłany zatem

Jako poseł do Rzymu, stanął przed Senatem

I tak rzekł: "O wy wszyscy, którzy mię słuchacie,

Rzymianie, wielki Senacie!

Błagam, niech mi swej łaski użyczą bogowie,

Abym nie wyrzekł w tej mowie

Słowa godnego nagany.

Bo bez opieki bogów umysł obłąkany

Złe tylko pełnić zdolny i bezprawia,

Ich nawet wolę gwałci, depcze i zniesławia.

Myśmy tego świadectwem, mówię bez bojazni,

My, ofiary chciwości rzymskiej i ciemięstwa:

Rzym, raczej dla win naszych niż przez swe zwycięstwa,

Jest narzędziem naszej kazni.

Zmienny jest los, a tajne przeznaczenia drogi:

Pomnijcie, o Rzymianie, że potężne bogi

Na wasz kraj zesłać mogą łzy nasze i nędze.

Może kiedyś za karę ich wyrok surowy

Sprawi, że waszej wydarci potędze,

My wam nałożym okowy,

Za co niewolnikami jesteśmy waszymi?

Za co wam oddajemy swe mienie i życie?

Na jakich praw podstawie dumnie się wznosicie

Nad wszystkie ludy na ziemi?

My do roli i rzemiosł wprawne mamy dłonie,

W ciszy pracując na rodzinnej niwie,

Żyliśmy bez trosk, szczęśliwie.

Wy mord i gwałty w nasze wnieśliście ustronie.

Czegoż przez wasze dłonie panowanie

Nauczyli się Germanie?

Wszakże was przeszli w zręczności, w odwadze:

Gdyby w ich sercach wasze chucie tkwiły,

Może mieliby dość siły

Nad światem zagarnąć władzę,

A wierzę, iż posiadłszy Rzymianów podboje,

Łaskawiej rządy sprawialiby swoje.

Ucisk naszych pretorów pomsty nieba woła.

Przemoc, bezprawie dokoła.

Nawet majestat ołtarza

Ich niecny zarząd obraża,

Bo bogi na nas patrzą; a z waszej przyczyny

Widzą wszędzie łzy, nędzę, rozpacz i ruiny,

Znieważone świątynie, pogardę dla wiary

I tylko chciwość, chciwość bez granic i miary.

Rzym nowych nam zarządców nadsyła co chwila.

Wszystko dla nich za mało: krwawym zlana potem

Na próżno żyzna gleba się wysila,

Aby ich nasycić złotem.

Odwołajcie pretorów; zastąpcie innemi,

Dla tych nikt nie chce już uprawiać ziemi.

Kto żyw, rozpaczą przejęty

Rzuca sioło, rodzinę, ucieka w pustynię

I z drapieżnymi zwierzęty

Podziemne dzieli jaskinie.

Nad losem dzieci każdy ojciec płacze;

O hańbo! Nawet pożąda ich zgonu:

Nie chce, by z synów wyrośli siepacze

Wpośród rzymskiego legionu.

Odwołajcie pretorów, cóż nam wskazać mogą?

Czego nauczyć? Przekupstwa i zdzierstwa,

Występku, gwałtu, morderstwa.

Ledwie przez bramy Rzymu przestąpiłem nogą,

Te zbrodnie na każdym kroku

Zjawiły się memu oku.

Gdy nie sypiesz podarków, purpury i złota,

Minie cię sprawiedliwość; tysiączne odwłoki

Krępują prawo i jego wyroki -

Gdzież prawość, sumienie, cnota?

Pewnie ta śmiała mowa budzi niechęć waszą.

Kończę więc. Szczerą skargę niechaj śmierć ukarze.

Otom jest: przed ofiarne wiedzcie mię ołtarze,

Mnie męczarnie nie zastraszą."

To rzekłszy pada na twarz, a Senat, zdumiony,

Uwielbia jego męstwo, hart duszy, prostotę,

Wymowę, rozum i cnotę.

W tryumfie tysiącznymi podniesion ramiony,

Wieśniak uzyskał godność patrycjusza.

Uznano bowiem, iż tak wielka dusza

Takiej kary jest godną po takiej przemowie.

Odwołano pretorów, a senatorowie

Rozkazali, by wszystkim mówcom dla przykładu

I ku wiecznej pamięci spisano te słowa.

Lecz wprędce z Rzymu znikła gdzieś bez śladu

Tego rodzaju wymowa.

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec