Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine

Kot, królik i łasica

Raz królik żwawy i młody

Pobiegł w warzywne ogrody

Skubać kapustę i bujać po rosie,

A tymczasem łasica o spiczastym nosie

Przeniosła do jego chaty

Swoje lary i penaty;

I stu króliczych pokoleń mieszkanie

Prawem kaduka wzięła w posiadanie.

Królik powraca z przechadzki,

Zastaje dom zajęty. "Co to jest? - powiada -

Gwałt publiczny, rozbój, zdrada!

Za ten najazd świętokradzki

Warto, oj, warto jejmości

Połamać kości!

Jak śmiesz, wbrew mocy traktatów,

Wdzierać się w progi moich antenatów?

Precz stąd! Wracaj do swej dziury,

Bo jak w pomoc przyzwę szczury,

Zobaczysz, że będzie krucho!"

"Na co nam wojny! Ja przekładam zgodę -

Rzecze łasica - nakłoń baczne ucho,

A wnet praw moich dowiodę.

Wiedz, że przed laty dawnemi

Mój pra-pra-dziad chciał tu, na tej ziemi,

Wygrzebać nory dla swego plemienia.

Zamiar skończył się na chęci,

Lecz następne pokolenia

Przechowały go w pamięci.

I choć kiedyś króliki wspomogły łasice,

Gdy szczury naszą obległy stolicę,

Nic to nie znaczy - wola przodków święta,

Stwierdzona przez testamenta,

Kazała nam stosownej upatrywać pory

I zagarnąć wasze nory.

Twe włości są po prostu rewindykowane,

Dałeś je sobie zabrać, wzięłam i zostanę."

"Ot, pleciesz! - odparł królik - przecież w tej dolinie

Z początku były tylko bagna i pustynie,

Króliki tu osiadły bez walk i potyczek.

Od niepamiętnych czsów każdy z nas posiada

Norę dziedziczną z ojca, dziada i pradziada:

Moją dzierżył król, królik wreszcie ja, króliczek.

Kto pierwszy ziemię posiadł, do tego należy;

A o rabusiach stoi w kryminalnym prawie..."

"Waszmość chce adwokatów? Waszmość mi nie wierzy? -

Przerwie łaska - i owszem, niech w tak ważnej sprawie

Roztrzyga światły sąd Pazurowicza."

Był to kot stary, potulny z oblicza,

Układny w mowie, w postępkach ostrożny,

Opasły, cichy, nabożny,

A jurysta jakich mało.

Królik z łasicą wyruszają zatem

I przed sędziego stają majestatem.

"Przystąpcie, dziatki, bliżej, mówcie śmiało

Rzekł Pazurowicz dobrodziej

I oczęta zmrużył skromnie -

Słucham, o cóż to wam chodzi?

Lecz widzicie, jam stary, mam słuch przytępiony,

Więc proszę bliżej, tu, do mnie."

Na wezwanie tak łaskawe

Podchodzą zwaśnione strony

I zaczynają rozprawę.

Tego kot czekał. Chytrze mrugnął okiem

I nagle, jednym podskokiem

Capnął obu pieniaczy i mrucząc pacierze,

Dla świętej zgody, zjadł ich na wieczerzę.

Łatwo pozna, kto treści w tej bajeczce szuka,

Że pierwszym prawem świata jest prawo kaduka:

Kto mocniejszy, ten lepszy. Gdy z sąsiadem w sporze

Silniejszego od siebie chcesz wziąć pośrednika,

Pomnij, że łatwo dosięgnąć was może

Los łasicy i królika.

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec