Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine*Adam Mickiewcz

Koza, kózka i wilk

Sąsiadka koza, ta, co to rozwódka,

Z rodu Ostrorożanka, a tak rześka czołem,

Że śmie łeb na łeb rozmówić się z wołem

I nie da lada wilku brać się do podbródka,

Wczoraj w las idąc zbierać na domu potrzebę,

Rokitę czy lipią skórkę,

Na gospodarstwie zostawiała córkę,

Której jest na imię Bebe.

A że młodym osobom pod niebytność matki

Rozliczne grożą przypadki,

Nakazuje dziecku srogo:

"Nie ruszać mi za próg nogą

I nie przyjmować, nikogo!

Jest tu wilk w okolicy; mam go w podejrzeniu,

Że zamyśla o czymś brzydkiem;

Pilnujże drzwi, aż wrócę i dam znak kopytkiem,

Wołając cię po imieniu:

Bebe! Lepiej, że zgrzeszym ostrożności zbytkiem,

Niż gdyby miało kiedy być przysłowiem trzodzie:

Mądra koza po szkodzie."

O wilku mówiono w izbie,

A wilk tuż siedział na przyzbie;

Podsłuchał. Matka z domu, a on wnet do córki:

Stuk i puk we drzwi komórki.

Wilk zwykle wyciem łaje albo grozi;

Lecz gdy prosić ma potrzebę,

Niezle udaje śpiew kozi;

Więc jako mógł najkoziej odezwał się: "Bebe!

Otwórz!" - A kózka na to: "Przepraszam nie można.

Mamy nie masz, jestem sama!"

On znowu: "Bebe, otwórz, to ja, mama!"

Na to znów kózka ostrożna:

"Głos wprawdzie matczyn; ale czyś ty matka,

Jak mogę wiedzieć, gdy zamknięta klatka?

Podejdzże tu i przez to pod progiem korytko

Pokaż mi na znak kopytko."

Wilk odszedł klnąc Bebe i mać jej z ruska brzydko.

Ta bajka jest po całym świecie znana z treści;

Lecz żeby ją poznać polskiej płci niewieściej,

Udawajmy, że wzięta z francuskiej powieści.

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec