Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine*Władysław Noskowski

Król i pasterz

Onego czsu pewien pasterz młody

Strzegł wiernie królewskiej trzody.

Owce, jagnięta jak na drożdzach rosły,

Słowem, szło wszystko jak z płatka.

Wierność to cnota na świecie tak rzadka,

Że o pasterzu wieści się rozniosły

Aż do królewskiego dworu.

Król, nie chcąc rzeczy ocenić z pozoru,

Odwiedził ustronne niwy,

Gdzie ze swą trzodą żył pasterz szczęśliwy,

I ocenił w czas niedługi

Wiernego stróża zasługi.

Rzekł zatem: "Twoja cnota słuszny podziw budzi,

Rzuć trzodę, jesteś godzien być pasterzem ludzi.

Niezłomną prawość nagradzając w tobie,

Najwyższym sędzią królestwa cię robię."

Pasterz, od świata żyjący z daleka,

Gdy wiódł swoje owieczki nad brzegi strumyka,

Jednego tylko widywał człowieka -

Pustelnika.

Nie znał więc ludzi, nie znał dworskiej wrzawy,

Lecz miał zdrowy rozsądek, cnotę, umysł prawy,

A te przymioty i zawsze, i wszędzie

Najwięcej znaczą na każdym urzedzie.

Mądzrze więc dzierżył ku królewskiej chwale

Sprawiedliwości wielowładną szalę.

Pustelnik w czasu niewiele

Rzuca swą odludną celę,

Przybywa do pasterza. "Powiedz, to sen może?

Ty ulubieńcem króla! Lecz wyznam w pokorze,

Śliskie są królewskie progi.

Radzę, posłuchaj przyjaznej przestrogi:

Nie ufaj łasce, nie dowierzaj sobie,

Strzeż się dworaków, może już w tej dobie

Na zgubę twą zdradnie czyha

Zawiść i pycha."

Zaśmiał się pasterz, a pustelnik na to:

"Łaska, jak widzę, nieprzezornym czyni,

Pomnij, że zmienną jest losu bogini,

A wzgarda możnych zwykłą cnót zapłatą.

Jesteś, jak ów ślepy, co szukając kija,

Wziął w rękę żmiję od mrozu skostniałą.

"Stój! Zawołał przechodzień, co czynisz, to żmija!"

"To kij" - "To żmija, mówię! Na cóż by się zdało

W błąd cię wwodzić?" - "Nikt waści o radę nie pyta,

Zazdrościsz, żem ja znalazł kij, nie ty... i kwita!"

Tymczasem, gdy niebaczny cieszy się z odkrycia,

Gad, ciepłem ocucony, pozbawia go życia.

I z tobą tak się stanie, może gorzej jeszcze."

"A cóż nad śmierć gorszego?" - "Tysiączne zgryzoty,

Obawa hańby, sromoty

Będą krwawić twą duszę." Te wyrazy wieszcze

Sprawdziły się niebawem. Przez niecne zabiegi

Przedajnych świadków zebrano szeregi,

Skargę przed króla wniósł motłoch potwarczy,

Że sędzia swymi wyroki frymaczy,

Że okłamując świat udaną cnotą,

Stawia pałace za przekupstwa złoto.

Król spieszy w sędziego progi

I widzi wszędzie świadectwo prostoty:

Nagie ściany, sprzęt ubogi.

Oszczercy nie umilkli. "Gromadzi klejnoty,

Żyje skromnie jak odludek,

Lecz ma w komnacie skarbów pełną skrzynię

Zamknięta na dziesięć kłódek,

Ona zaświadczy o jego przewinie."

Otwiera pasterz zamki: widok niespodziany!

Zamiast klejnotów łachmany,

Stara odzież wieśniacza! "Oto skarby moje -

Rzecze - kiedym je nosił, biedny, lecz szczęśliwy,

Omijała mię zawiść, troski, niepokoje.

Biorę je znów i wracam na rodzinne niwy,

Rzucam wielkość złączoną z cierpienia nawałem,

Królu, gdym był u szczytu, cios ten przeczuwałem,

Lecz żal mi było przerwać rozpoczętą drogę,

Wiedząc, że moim bliznim dobrze czynić mogę,

Bo któż, co sprawiedliwie swą wartość ocenia,

Powie, iż nie ma żądzy sławy i znaczenia?"

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec