Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine*Ignacy Krasicki

Młynarz, syn jego i osieł

Nie wiem, gdzie ja to czytał, ale mniejsza o to.

Miał jeden młynarz osła; tak zmęczył robotą,

Iż nie wiedząc, co robić,

Wolał sprzedać niż dobić.

Woła syna-wyrostka, co go w domu chował,

I rzecze: "Żeby się nasz osieł nie zmordował

W długiej drogi przeciągu,

Zanieśmy go na drągu."

Dzwiga stary i stęka, chłopiec jeszcze gorzej.

Im szli dalej, im szli sporzej,

Tym srożej trud uciemiężał,

Tym bardziej im osieł ciężał.

Gdy to postrzegli,

Ludzie się zbiegli.

Śmiechy się wzniosły:

"Wzdyć to trzy osły!

A ten najmniej co na drągu."

Niekontent młynarz z zaciągu,

Rozumu się poradził,

Syna na osła wsadził.

Aż pierwsi, co napotkał, nuż się gniewać o to:

"Ty na ośle niecnoto! -

Rzekli do chłopca - a stary pieszo!"

Więc do kijów gdy się spieszą,

Aby ich złość nie uniosła,

Zsadził syna, siadł na osła.

Przechodziły dziewczęta, mówi jedna do drugiej:

"Patrz, biedny chłopiec, jak do wysługi

Ten stary go używa!

Dziecię z pracy omdlewa,

A dziad niemiłosierny,

W taki upał niezmierny

Pieszo go iść przymusza."

To starego gdy wzrusza,

Wsadził chłopca za siebie.

Że dogodził potrzebie,

Jedzie kontent z wynalazku.

Ledwo co wyjechał z lasku,

Znowu krzyk: "Jacy to głupi!

A kto od nich osła kupi?

Podróżą go udręczą,

Ciężarem go zamęczą;

Chyba skórę przedadzą!"

"Niezle oni cos radzą -

Rzekł młynarz - chociaż i łają."

Więc z synem z osła zsiadają,

Aż znowu mówią przechodnie:

"A któż to widział, aby wygodnie

Osieł szedł wolno, a młynarz za nim.

Wybacz bracie, że cię ganim;

Każdy z ciebie śmiać się będzie,

Jak się nie poprawisz w błędzie."

"Nie poprawie - rzekł młynarz - dość przymówek zniosłem;

Chciałem wszystkim dogodzić, i w tym byłem osłem.

Odtąd, czy kto pochwali, czy mnie będzie winił,

Nie będę dbał nic o to; co chcę, będę czynił."

Co rzekł, to się ziściło

I dobrze mu z tym było.

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec