Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine*Stanisław Trembecki

Myszka, kot i kogut

Co by to była za szkoda!

O kąsek nie zginęła jedna myszka młoda,

Szczera, prosta, niewinna; przypadek ją zbawił.

To, co ona swej matce, ja wam będę prawił:

"Rzuciwszy naszych pieczarów głębiny,

Dopadłam jednej zielonej równiny,

Dyrdując jako szczurek, kiedy sadło śledzi.

Patrzę, aliści dwoje żywiąt siedzi:

Jeden z nich trochę dalej, z milczeniem przystojnym,

Łagodny i uniżony,

Drugi zaś zdał mi się być burdą niespokojnym:

W żółtym bocie z ostrogą chodził napuszony.

Ogon zadarty do góry,

Lśniącymi błyskał pióry,

Głos przerazliwy, na łbie mięsa kawał,

Jakby go kto powykrawał;

Ręce miał, którymi się sam po bokach śmigał

Albo na powietrze dzwigał.

Ja, lubo z łaski boskiej, dosyć jestem śmiała,

Ażem mu srodze naklena,

Bo mię z strachu drżączka wziena,

Jak się wziął tłuc z tarasem obrzydły krzykała.

Uciekłam tedy do jamy.

Bez niego byłabym się z zwierzątkiem poznała,

Co kożuszek z ogonkiem ma, tak jak my mamy.

Minka jego nienadęta,

I choć ma bystre ślipięta,

Dziwnie mi się z skromnego wejrzenia podobał.

Jak nasze, taką samą robotą ma uszka,

Coś go w nie ukąsiło, bo się łapką skrobał,

Mój duszka!

Szłam go poiskać, lecz mi zabronił ten drugi

Tej przyjacielskiej usługi,

Kiedy nagłego narobił kłopotu,

Wrzasnąwszy na mnie z fukiem: "Kto to tu? Kto to tu?"

"Stój - rzecze matka - córko moja luba,

Aż mrowie przechodzi po mnie.

Wieszli, jak się ten zowie, co tak siedział skromnie?

Kot bestja, narodu naszego zaguba!

Ten drugi był to kogut, grozba jego pusta.

I przyjdą może te czasy,

Że z jego ciała jeść będziem frykasy,

A zaś kot nas może schrusta.

Strzeż się tego skromnisia, proszę cię jedynie,

I tę zdrową maksymę w swej pamięci zapisz:

Nie sądz nikogo po minie,

Bo się w sądzeniu poszkapisz."

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec