Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine*Stanisław Komar

Mysza i sowa

Nie trzeba mówić słuchaczom:

"Posłuchajcie dowcipu! Świetny! Przewyborny!"

Zali wiesz czy go uraczą

Osądem, co nie będzie z twą opinią sporny?

Mam tu jednak wypadek całkiem wyjątkowy.

Uważam go za dziwo, i to dziw nad dziwy

Pod każdym względem, nawet gdy prawdziwy.

W lesie ścięto spruchniały pień sosny wiekowej,

Starą sowy siedzibę, ponure schronisko,

Gdzie złowróżące gniezdzi się ptaszysko.

W czeluściach pnia, któremu czas gotuje zgubę,

Mieszkały wśród innych tworów

Mnogie myszki bez łapek, okrągłe i grube,

Którym sowa znosiła zapas żytnich zbiorów,

By je tuczyć, gdy nóżki wprzód im dziobem przytnie.

Trzeba jej przyznać - wnioskowała sprytnie.

Kiedyś, kiedy przyniosła myszki z polowania

I wpuściła do dziupli, uciekły z mieszkania.

Aby temu zaradzić, metodą złoczynną

Następne nóg pozbawia, czego skutek taki,

Że mogła, kiedy chciała, zaspokoić smaki

Dzisiaj tą, a jutro inną.

Wszystkich zjeść na raz nie można, niestety,

Przy tym zdrowiu potrzeba było tej diety!

W swej przezorności, jak my gospodarna,

Zapasy zbierać zaczyna,

By myszkom nie zbrakło ziarna.

Cóż na to kartezjanin, co w głowę wbił klina.

Że sowa - to tylko machina?

Jakaż sprężynka ją skłania

Scinać nóżki w mysim tłumie?

Jeśli to nie jest wynik jej rozumowania,

To nie znam się na rozumie.

Oto są jej argumenty:

"Ten ludek zemknie, gdy będzie ujęty.

Musiałabym zjeść je zaraz.

Wszystkie? To nie możliwe. Winnam je w zapasie

Przechować w domu. Ale z żywieniem ambaras

I przed ucieczką czy je ustrzec da się?

Jak zrobić? Obciąć nóżki. Niechże mi kto powie,

Czy człowiek może lepszym pysznić się wywodem?

Czy miał Arystoteles i jego uczniowie

Inną myślenia metodę?

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec