Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine*Władysław Noskowski

Niedzwiedz i dwaj strzelcy

Dwaj strzelcy, Piotr i Michał, w wielkiej byli biedzie:

Chłodno i głodno, i pustki w kalecie.

Więc do kuśnierza. "Słuchajcie sąsiedzie,

Kupcie skórę niedzwiedzia, takiej nie znajdziecie

Na całym świecie.

Bo to wielka jak wrota od pańskiej stodoły,

Można nią poszyć dach na naszej chacie,

A włos!... o tyli... czarniejszy od smoły,

Istna pierzyna! Miękki, jedwabisty...

Ot, krótko mówiąc, jak ją odprzedacie,

Sto na sto, zarobek czysty."

"Ha, to pokażcie!" - "Ba; nasz niedzwiedz w boru,

Lecz jutro, słowo honoru,

Pójdzie do jatek."

Targ w targ - przybili i wziąwszy zadatek

Poszli na łowy. Aż tu, jak wołany,

Niedzwiedz, sprzedany i zadatkowany,

Wprost na nich bieży.

Myśliwcy w nogi. Ten w prawo, ten w lewo.

Piotr co tchu wylazł na drzewo,

A Michał brzdęk na ziemię i jak martwy leży.

Bo słyszał kiedyś, gdzieś, że w takiej biedzie

Udawać nieboszczyka to sposób jedyny,

Gdyż całe plemię niedzwiedzie

Ma wielki wstręt do padliny.

Głupi niedzwiedz dał się złudzić.

Patrzy: człek leży zdrętwiały i blady,

Mniema, że umarł, lecz bojąc się zdrady

Wącha, obraca, próbuje przebudzić,

Potrąca łapą, za oddechem śledzi.

"To trup - powiada wreszcie - żer nie dla niedzwiedzi.

Uchodzmy, bo cuchnie srodze."

Parsknął, nos przetarł i znikł gdzieś na drodze,

Piotr złazi z drzewa, biegnie do Michała:

"Żyjesz, bracie? Bogu chwała!

Marłem ze strachu, jak cię niedzwiedz macał

I łapą swoją obracał.

Ale co on takiego szeptał ci do ucha,

Gdy leżałeś jak kłoda zadarłszy nos w górę?"

"Rzekł mi: "Gdy jesteś tchórzem, nie udawaj zucha.

Najprzód zabij niedzwiedzia, potem sprzedaj skórę."

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec